To pierwsza recenzja, jaką piszę na bloga, więc musicie wybaczyć mi ewentualne niedopatrzenia ;)
Spacery po ciemku nigdy nie były dla mnie problemem, kiedy miałam tylko Lavę. Zawsze trzyma się blisko mnie i nie porusza się z prędkością małej torpedki ;) Wystarczy podążać za nią latarką, chociaż i ta nie jest konieczna. Dodatkowym atutem jest fakt, że ma jasne futerko!

Teraz ciemność zaczęła być problematyczna, bo nie dość, że musze kontrolować dwie siqupy, to jeszcze Bejusz ma torpedkę w zadku, więc to, że przed sekundą był obok mnie nie znaczy, że nie odżywia się teraz czymś podejrzanym w krzakach! Latarka troszkę pomaga, ale wciąż trzeba nią kontrolować dwa zwierzaki, które nie zwiedzają okolicy razem.